|
mania kryptocytatu i cytatu, który jest okrężnym, paradoksalnie może najbardziej intymnym sposobem osobistej ekspresji - sformułowanie od Bieńczyka pożyczone
Blog > Komentarze do wpisu
Obcość"Przesunął dłonią po szorstkich policzkach. Długo przebierał wśród licznych kluczy, zanim znalazł właściwy. Ona jest pewnie teraz na dole. Bezszelestnie wchodziła i schodziła po stopniach okrytych dywanem i zawsze przerażała się na jego widok: 'Och, jak mnie przestraszyłeś! Nie spodziewałam się ciebie tak wcześnie! Byłam pewna, że wrócisz później'. Zadawał sobie pytanie, czemu ona przybiera ten porozumiewawczy ton, żeby mu wytknąć jego winę. Ale to były słowa, a spotkania, siła przyciągająca, słumiona w nim, zaczęła działać; oddalenia, które z czasem ich zbliżały, nie miały nazwy ani przedtem, ani potem, bo obydwa akty, zbliżenie i oddalenie, były jednym i tym samym. Kiedyś w ciemności spotkały się ich palce na poręczy i ona uścisnęła jego dłoń, a on zapalił światło, żeby się nie potknęła, bo nie wiedział, że ona schodzi, kiedy on wchodził na górę. Ale jej oczy nie wyrażały tego, co palce, i natychmiast zgasiła światło. W pierwszej chwili chciał to nazwać perwersją, ale i to nie było właściwe słowo, bo obyczaj nie może być perwersją, skoro przestaje być czymś z góry obmyślonym i wyjątkowym. A przecież w nocy miał ją obok siebie w łóżku: miękki przedmiot, owinięty w jedwab i lniane prześcieradła, wyczuwany dotykiem raczej niż oglądany, bo światła w sypialni zawsze były zgaszone w takich momentach; tylko w tym jednym momencie na schodach, i wtedy ona nie zakryła twarzy i nie przybrała maski. Tylko raz, więc nie było powodu tego wspominać, a jednak rozpalało jego wnętrzności to gorzko-słodkie pragnienie, żeby ten moment się powtórzył. Pomyślał to i poczuł, kiedy ten moment się powtórzył, kiedy powtórzył się tego samego ranka i ta sama ręka dotknęła jego ręki, tym razem na schodach, prowadzących do piwnicy, ale nie zapaliło się światło i ona powtórzyła tylko: 'Czego tu szukasz?', zanim się poprawiła i dodała obojętnym głosem: 'Och, jak się przestraszyłam. Nie spodziewałam się ciebie tak wcześnie' - głosem obojętnym i bez ironii, a on tylko wdychał ten zapach, niemal cielesny, zapach ze słowami i przyśpiewem". Carlos Fuentes, "Śmierć Artemia Cruz", tłum. K. Wojciechowska, Czytelnik, Warszawa 1968, s. 190-192. środa, 28 maja 2008, temprana
TrackBack
Komentarze
chihiro2
2008/05/29 10:51:07
Zdecydowanie musze siegnac po te powiesc!!! Przepiekne fragmenty tu podsuwasz, dziekuje :)
2008/05/29 11:51:12
Staram się. :-) Uprzedzić jednak muszę, że cytuję F. chyba dość tendencyjnie, wybierając to, co mi najbliższe, a nie to, co w jakiś sposób bardziej charakterystyczne. Ten fragment akurat dlatego, że mówi o relacji między bliskimi, może najbliższymi sobie ludźmi, coś podobnego w charakterze do tego, co wyczuwałam u Moravii i u Vilikovskiego.
Gość: sadeyedlady, dpd65.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/05/29 16:27:19
Przypomniałaś mi tymi dwoma passusami niegdysiejsze czasy, gdy będąc egzaltowaną nastolatką (czternastka, piętnastka może?), w literaturze ibero zaczytującą się, trafiłam na Fuentesa. I była to "Śmierć Artemia Cruz" właśnie, i pamiętam, jak mocna - wobec delikatnie egzystencjalnego Borgesa czy Cortazara - to była rzecz. Moje późniejsze mieszane uczucia, a czasem zwykłe rozczarowanie lekturą innych tytułów Fuentesa, jest, myślę, symptomatyczne, bo Fuentes nie wpisuje się w pewien jednorodny iberoamerykański format realizmu magicznego, jego książki są bardzo osobne. Miłym dla mnie zaskoczeniem okazało się całkiem niedawno "Wszystkie szczęśliwe rodziny", co najpewniej świadczy tylko o tym, że się zestarzałam, że nad wywrotowe zabiegi formalne cenię sobie bardziej klasyczną, konwencjonalną literaturę psychologiczną... ;-)
2008/05/29 20:22:51
Temprana, dzieki Tobie zaczynam odkrywac literature w stylu, ktorego kiedys czytalam wiecej, a ostatnio jakby inny typ zawladnal moimi polkami z ksiazkami. Bardzo sie z tego ciesze i podoba mi sie, ze nie ma u Ciebie dlugich recenzji, za to sa cytaty, pozwalajace bardziej skupic sie na tekscie i dostac jego probke :) A ze wybierasz bliskie Ci fragmenty, moge tez tak choc troszke poznac Ciebie lepiej :)
2008/05/30 16:08:47
sadeyedlady: Przy takim podejściu to powiedzieć można, że zestarzałam się, nim zdążyłam to dostrzec - o stosunku swoim do awangardy i powieści psychologicznych niedawno gdzieś tu pisałam. ;-) Ja nie przeżywałam fascynacji realizmem magicznym, lubię co niektóre przykłady, na ogół pochodzące z innych regionów niż Ameryka Płd., te najbardziej klasyczne - Sto lat samotności mam na myśli głównie - nigdy mojego entuzjazmu nie budziły. Jeśli o lit. iberoamerykańską chodzi, polubiłam ją później i inne ścieżki są mi bliższe. Z tych dobrze wydeptanych - Vargas Llosa, Sabato, Rulfo, Donoso; z tych trochę mniej - na przykład Arguedas, literacko na pewno nieporównywalny, w dodatku nierówny, za to - może nawet ciekawszy tematycznie. Nie lubię powieści politycznych (stąd najpierw zdziwienie, gdy tak bardzo spodobała mi się, mimo to, Rozmowa w "Katedrze", a teraz - czytany Fuentes). Arguedas pisze o rozdarciu między własną kulturą i językiem a tym, co się wiąże z przyjęciem wartości narzucanych przez kolonizatorów; jego eksperymenty formalne idą w inną stronę, ale też bywają zajmujące - jak wtedy, gdy hiszpański stara się nagiąć do składni quechua. (Tzn. tak sobie myślę, że to jest interesujące, bo widzę tylko to, co się z tego ostało w tłumaczeniu; mój hiszpański daleki jest od tego, aby czytać w nim coś więcej niż uproszczone wersji historyjek detektywistycznych. ;-)
Chihiro: Cieszę się. :-) Naprawdę lubię ten moment, kiedy udaje mi się kogoś przekonać do sięgnięcia po którąś z tych książek. Był taki okres, kiedy nastawiona byłam na długie recenzje i, prawdę powiedziawszy, brakuje mi tego trochę - chciałabym, żeby funkcjonowało to obok cytatów. Na razie się jednak na zdecydowaną zmianę formuły blogowania nie zanosi. ;-)
Gość: sadeyedlady, dpe73.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/05/31 14:19:22
Arguedas, Donoso, Vargas Llosa - tak, dodałabym jeszcze Onettiego i moja przygodna lista pisarzy ibero domknięta. ;-) A co się tyczy mainstreamu, czyli Borgesa i Cortazara, to zdaje mi się, że lektura analityczna, filtrująca skrupulatnie formę, na nic tu się zda, bo idzie tu raczej o czytanie skrajnie emocjonalne, bazujące na impresjach i skojarzeniach. I zwłaszcza w przypadku Cortazara, przede wszystkim nastrój powieści ukształtował mój odbiór, traktowałam jego (czy raczej Zofii Chądzyńskiej - w tym wypadku sprawa pozostaje nierozstrzygnięta ;-) formalną ekwilibrystykę nierozłącznie ze snującymi się historiami. A już spektakularnie eklektyczne muzyczne skojarzenia wywoływane na hasło "Gra w klasy" to jest niezły materiał na jakąś blues-jazzową audycję radiową...
Rozgadałam się nie na temat zupełnie. Pozdrawiam :) 2008/05/31 18:59:25
Onettiego nie znam, ale już z tego, co mi o nim na skrzydełkach kolejnych książek piszą, wiem, że musi mi się spodobać. ;-)
Tak się zastanawiam nad tym "czytaniem skrajnie emocjonalnym". Borgesa nie lubię, po prostu, nie robi na mnie żadnego wrażenia i przekonać się nie mogę, że jest inaczej. A Cortazar - cóż, z Grą w klasy jest tak, że to chyba jedna z najbardziej podatnych na mitologizowanie powieści, jakie znam - nie tylko z racji setek romantycznych historii, jakie wokół niej narastają (to, o czym Chądzyńska pisze bodajże w posłowiu - porozumiewanie się przy pomocy fragmentów, itp.), ale i tego, jak różni ludzie starali się bądź też wprost odnajdywali w postaciach Magi i Oliveiry. Czytałam Grę... pod sam koniec liceum, wtedy oczywiście wydawało mi się, że Maga jest mi bliska, co - zaiste! - żadnego nie ma przełożenia na rzeczywistość. ;-) A taka audycja, swoją drogą, naprawdę mogłaby być ciekawa. To jest w ogóle pomysł, który się narzuca przy lekturze powieści z bardzo różnych półek - czytanie uzupełniane - w trakcie? po? to chyba zależy tylko od preferencji i umiejętności czytania w towarzystwie muzyki - słuchaniem utworów, które są ważne; dla bohaterów, dla fabuły. Z jednej strony Cortazar, z drugiej - np. taki Murakami. Do przetestowania. ;-) A że się rozgadałaś, to bardzo pozytywnie, wycieczki w stronę tematów luźno związanych też są pożądane. Ciepło :-) |
|